Kategorie
Uncategorized

SLOW FASHION – MODA CZY TREND?

Co to właściwie jest slow fashion? Chciałabym poruszyć ten kontrowersyjny w modowym świecie temat.
W dzisiejszych czasach wszystko jest bardzo łatwo dostępne. Nawet nie wychodząc z domu możesz zamówić całą stylizację i za kilka dni mieć ją pod swoimi drzwiami. Niestety jest też druga strona medalu, łatwa dostępność = duże ilości. Zastanówmy się. Czy naprawdę potrzebujesz takiej ilości rzeczy, czy naprawdę będziesz chodziła w tym sezonie w aż pięciu czarnych marynarkach, które wiszą w Twojej szafie czy może tylko w tej ulubionej, no i ewentualnie w jeszcze jednej jak poprzednia będzie w praniu? Oczywiście sklepy nie pomagają w odpowiedzi na to pytanie. Sieciówki mają znakomity wybór tego typu rzeczy, aż już mam ochotę przejrzeć stronę internetową mojego ulubionego sklepu, żeby przypadkiem niczego nie przegapić. Loguję się, oglądam nowości, różne kroje, kolory, faktury, piękne modelki i okazuję się, że mam w koszyku kilka białych koszul, kilka ołówkowych spódnic i oczywiście jeszcze 2 czarne marynarki. Wszystko przecież jest w promocji, więc czemu z tego nie skorzystać? Na pewno się przyda. Jak często zdarzyło Ci się zrobić takie zakupy pod wpływem impulsu, pod wpływem promocji? Jak wiele rzeczy w Twojej szafie czeka na swoją kolej? Nie ma czego się wstydzić dotyczy to każdej z nas.Też przechodziłam przez ten etap, aż nie zaczęłam się zagłębiać w pojęcie SLOW FASHION, które ocaliło mnie przed wyprowadzką mojego faceta, bo biedak przestawał się już mieścić w naszej szafie. Jak to jest, że to my zajmujemy ich miejsce w szafie i to my nie mamy się w co ubrać? I wreszcie jak to jest, że kupując ubrania komuś zawsze zwracamy uwagę na to żeby było świetnej jakości i z dobrych materiałów, a kupując coś dla siebie rzadko kiedy zwracamy na to uwagę? Przecież kupując ubrania dziecku, nie kupisz mu swetra, który jest sztuczny, gryzący i mógłby podrażnić skórę Twojej pociechy, kupując koszule dla męża wybierasz taką, która jest bawełniana o dobrym splocie, żeby nawet w stresowych sytuacjach w pracy, czuł się i wyglądał nienagannie, nawet jeżeli miałabyś wydać trochę więcej pieniędzy. Dlaczego więc nie dbamy tak o siebie? Dlaczego promocję często słabej jakości ubrań i dodatków tak nas oślepiają?
SLOW FASHION to jakość nie ilość. Pokazuje, że nie musisz mieć tony ubrań, że wystarczy zastanowić się jakich ubrań potrzebujesz w jakich chodzisz najczęściej i wybierać te, które posłużą Ci dłużej. Nie chodzi oczywiście o to żeby wyrzucić teraz wszystkie ubrania słabej jakości. Musimy pamiętać, że w slow fashion chodzi też o środowisko. Dlatego nie kupujemy już rzeczy, które po jednym, dwóch praniach mają skręcone szwy albo po kilku wyjściach na spacer okleja im się podeszwa.
Kilka wskazówek, które mi pomogły:
1.Przejrzenie mojej szafy.
To był niestety najtrudniejszy punkt z listy, ale jaki odświeżający.
Posegregowałam rzeczy na kilka kategorii:

  • noszę,
  • noszę, ale nie w tym sezonie,
  • nie noszę,
  • zniszczone.
    Rzeczy, które noszę wylądowały w szafie z powrotem lub zostały spakowane w worki próżniowe i wyniesione do piwnicy. Te, których nie noszę podzieliłam na jeszcze dwie kategorie.
  • do oddania/sprzedania,
  • do przerobienia.
    I tu bardzo przydatne okazało się mieć dobrą krawcową i szewca. Naprawdę polecam takich znaleźć, bo działają cuda. Część oddałam znajomym, a resztę sfotografowałam i wystawiłam do sprzedaży
    Pozostały zniszczone i jak przy części nie było żadnych obiekcji i wylądowały w koszu, tak przy pozostałych odezwała się moja dusza artystki i tym sposobem zyskałam nowe ściereczki.
    2.Lista rzeczy, które najczęściej noszę ( do pracy i na co dzień)
    Zastanowiłam się jaki prowadzę styl życia i w jakich stylizacjach czuję się najlepiej.
    3.Podczas zakupów ze zrobionej listy przy każdym zakupie zwracałam uwagę na skład, na wykończenie i wybierałam tylko to co spełniało warunki i naprawdę przykuło moją uwagę.
  1. Zainwestowałam w produkty do pielęgnacji, które jeszcze bardziej przedłużą żywotność moich rzeczy, takie jak pasty do butów, kremy do skóry, środki piorące do wełny i kilka podobnych.
  2. Zaczęłam tez odwiedzać lumpeksy, chociaż szukanie w gąszczu ubrań nigdy nie było moją mocną stroną, to mile się zaskoczyłam i znalazłam tam kilka perełek.
  3. Zaczęłam wybierać produkty polskich marek i zauważyłam, że pomimo tego, że kupuję droższe rzeczy to oszczędzam. Zamiast trzech poliestrowych marynarek z sieciówki za 150 zł każda, wybieram jedną konkretną z naturalnych i dobrej jakości włókien za 350 zł i mam 100 zł w kieszeni, a dodatkowo marynarkę, w której nie chodzi większość ludzi, których spotykam na ulicy 🙂
    Daj znać jak Twoje wejście w SLOW FASHION? Czy moje doświadczenie jakoś Ci pomogło.
    Ja czuję, że w końcu odnalazłam swoją drogę w tym modowym świecie. Może to tylko moje odczucie, ale czuję, że to idzie w dobrym kierunku i nawet jeżeli inni uważają to za modę lub trend, to ja w to wchodzę. Podoba mi się ta moda i to, że dzięki temu ludzie są coraz bardziej świadomi nie tylko przy wybieraniu artykułów spożywczych.
    Bawcie się najlepiej i czekam na zdjęcia Waszych zdobyczy.